Wioślarstwo w pustce: walka o efektywne symulatory przestrzeni

13

Grawitacja jest ciężka. Jednak na wysokości 8500 metrów Matthew Wells ma odwrotne zdanie. Medalista olimpijski ciągnie z całych sił, jego ciało unosi się swobodnie przez dokładnie 22 sekundy. Żadnej łodzi, żadnej wody. Tylko paraboliczna trajektoria samolotu wchodzącego w stan sztucznej nieważkości.

Nie mówimy tu o złotych medalach.

Chodzi o przetrwanie. A dokładniej o tym, jak chronić astronautów przed zniszczeniem ich ciał podczas przyszłych misji. Wells testuje brytyjski wynalazek w ramach światowego wyścigu o stworzenie sprzętu sportowego dla baz księżycowych i stacji kosmicznych, którego projekty nie zostały nawet sfinalizowane.

Problem zerowej grawitacji

Człowiek jest stworzony do grawitacji. Kiedy ta siła zanika, kości i mięśnie zapominają, do czego są potrzebne. Doktor Daniel Kliser z St. Mary’s University nazywa to „rozpadem pod obciążeniem”.

“W kosmosie nie czujemy żadnych sił. Nasze mięśnie i kości natychmiast zaczynają zanikać, bo nie jest na nie wywierany żaden nacisk.”

Istniejące rozwiązania są uciążliwe. Na ISS astronauci spędzają około dwóch godzin dziennie biegając na bieżni i jeżdżąc na rowerze stacjonarnym. Dwie godziny. To dwie godziny, których nie można przeznaczyć na naukę. Nie można wydać na naprawę wycieków. Nie mogę poświęcić się spaniu.

Megan Christian, astronautka rezerwy ESA i starszy menedżer ds. eksploracji kosmosu, ujmuje to bez ogródek: ogranicz ćwiczenia, aby mieć czas na eksplorację. Przecięcie bloku treningowego na pół da ci więcej czasu na odkrywanie.

Zespół odpowiedzialny za projekt HIFIm (High-Frequency Impulse for Microgravity) obiecuje właśnie to. Twierdzą, że wystarczy 30 minut dziennie. To połowa obecnego czasu spędzanego.

Nie tylko jeden symulator

HIFIm to bystry i sprytny projekt. Izoluje drgania, dzięki czemu delikatny sprzęt laboratoryjny nie poluzuje się. Działa bez prądu. Został wynaleziony przez Johna Kennetta, byłego inżyniera lotniczego, który jest właścicielem studia Pilates. Co go zainspirowało? Klientka w trakcie rekonwalescencji po chorobie nowotworowej i cierpiąca na niską gęstość kości. Początkowo nie chodziło o astronautę. Prawie o mężczyźnie, którego ciało funkcjonowało nieprawidłowo.

„Niesamowite liczby” – mówi Kenneth. „Najbardziej szalone, jakie kiedykolwiek widziałem”.

Ale HIFIm nie jest sam. Bieg ma charakter międzynarodowy.

Duńska firma Aerospace Company opracowuje E4D, ogromny symulator zamówiony przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA). Obejmuje trening siłowy, jazdę na rowerze, wioślarstwo, ćwiczenia na linach i system przechwytywania ruchu, który rejestruje każdy grymas stresu. Tymczasem NASA w ramach misji Artemis II (przelot obok Księżyca) przetestowała już specjalistyczne urządzenie oparte na kole zamachowym. Nawet toaleta była nieczynna. Ludzie w kosmosie to nieprzewidywalne stworzenia, niezależnie od tego, jak mocno napinasz mięśnie.

Po co to wszystko jest potrzebne?

Stacja Gateway, pierwotny cel tych urządzeń, została skutecznie zepchnięta na dalszy plan. Ale to nie ma znaczenia. Program Artemis jest kontynuowany. Plan jest taki, aby wrócić na Księżyc i pozostać tam.

„Jesteśmy w naprawdę ekscytującym momencie” – mówi Christian.

Planowane są nowe stacje. Trwają prace nad misjami na powierzchnię Księżyca. Do tego wszystkiego potrzebne są osoby zdrowe fizycznie. Jeśli astronauci stracą koordynację, nie będą mogli wykonywać zadań funkcjonalnych. Stają się ciężarem.

Wells uważa za „niewiarygodne”, że jego olimpijski trening mógł przydać się na Marsie, a przynajmniej na Księżycu.

„Czy to nie jest marzenie każdego dziecka?” pyta.

Dla naukowców, inżynierów i sportowców – tak. Jednak zadanie pozostaje nietrywialne. Obecny sprzęt jest ciężki. Ogranicza różnorodność ćwiczeń. „Pożera” cenny czas. Rozwiązanie musi być niezawodne. Kompaktowy. Cichy. Skuteczny.

Urządzenie Kennetha spełnia te wymagania. Podobnie jak model duński. Być może siłownia przyszłości będzie wyglądać zupełnie inaczej niż nowoczesne siłownie. Najważniejsze, że zadziałało, zanim tam dotrzemy.