Don’t Swim: Paradoks zanieczyszczonych rzek Anglii

18

W dwunastu z czternastu lokalizacji znaki mówią „nie”.

Te ostrzeżenia są jasne i bezlitosne: „Nie pływaj”. Wiszą w prawie wszystkich oficjalnych kąpieliskach w rzekach śródlądowych Anglii. Dlaczego? Bo woda może cię zabić. Albo w najlepszym przypadku wywołać rozstrój żołądka, który będzie gorszy niż po ciężkim kacu.

Rząd właśnie dodał sześć nowych lokalizacji do swojej listy stref kontrolowanych. To ich pierwsze lato. Jeden z nich znajduje się w Londynie, nad Tamizą. Dobrze słyszałeś.

W zeszłym tygodniu korespondenci BBC odwiedzili wszystkie 14 zakładów produkcyjnych, które rok wcześniej skontrolowała Agencja Środowiska. Wyniki były surowe.

Tylko dwa miejsca przeszły „selekcję”. Rzeka Stour w Suffolk i Tamiza w Oxfordshire.

Pozostałych dwunastu? Otrzymał ocenę „złą”. Poziom bakterii towarzyszących odchodom ludzkim i zwierzęcym był ogromny. Władze zaapelowały do ​​ludzi, aby trzymali się z daleka. A większość ludzi albo słuchała, albo powinna była słuchać.

Obecnie skontrolowano ponad 460 punktów na terenie całego kraju. Większość z nich ma charakter przybrzeżny. Obejmuje to ujścia pływów. Liczba jezior słodkowodnych znajdujących się na listach sukcesywnie rośnie. Ale rzeki? Pozostają obszarem wysokiego ryzyka.

Aby rzeka stała się oficjalnym miejscem kąpieli, samo piękno nie wystarczy. Potrzebujemy tłumów ludzi. Potrzebujemy najbliższych toalet. A co najważniejsze, potrzebujemy ciał w wodzie.

Woda morska zwykle oczyszcza się sama. Rzeki – nie.

Ścieki przepływają przez pęknięcia. Spływy rolnicze spływają w dół rzeki. Brud gromadzi się. I czeka na Ciebie.

Dziwna logika statusu

Aktywiści nazywają system uszkodzonym.

Nadanie rzece statusu „kąpieliska” wymaga regularnych kontroli. A te inspekcje zmuszają przedsiębiorstwa wodociągowe do działania. To jedna z niewielu dźwigni nacisku, jakie nam pozostały.

Czy to nie wygląda na przewrócone do góry nogami?

Zamieniamy zanieczyszczone strumienie w atrakcje turystyczne, aby zapewnić im bezpieczeństwo.

„To szaleństwo” – stwierdził jeden z działaczy. „Jedynym sposobem oczyszczenia rzeki jest przekształcenie jej w basen”.

Minister wody Emma Hardy popiera tę narrację. Nowe lokalizacje nazwała „bodźcem dla lokalnej turystyki”. Obiecała większą pewność pływakom.

Wodociągi w to nie uwierzyły.

Rzecznik Water UK powiedział BBC, że rząd wprowadzał opinię publiczną w błąd. Oznacz obszar jako bezpieczny do pływania dopiero po naprawie rur. W przeciwnym razie zastanów się, dlaczego ludzie chorują. To zła strategia. I niebezpieczne.

Pływanie na nabrzeżu rzeki

Wybierz się na rzekę Wharfe w Ilkcley w Yorkshire.

Stała się pierwszą rzeką, która otrzymała status kąpieliska. W 2020 r. I nadal służy jako poligon doświadczalny.

A co jeśli będzie padać? Katastrofa.

Karen Shackleton z Ilkley Group monitorowała dane. Dziesiątki tysięcy komórek E. coli na 100 mililitrów wody.

Bezpieczny próg to tylko 900 komórek.

„Pływanie w odchodach innych ludzi” – powiedział inny aktywista, Di Leary.

A potem wskoczyła do wody.

Od czasu wprowadzenia systemu ocen Ilkkli co roku otrzymuje ocenę „słabą”. Jednak nadzieja nie gaśnie. Yorkshire Water inwestuje obecnie 60 milionów funtów. Ogromna ilość. Celem jest zatrzymanie przepływu ścieków.

„Nie chodziło o dzikie pływanie” – wyjaśnia Karen. „Chodziło o to, aby EPA się tu pojawiła”.

W przeciwnym razie nie sprawdzają rzek.

Co się stanie, jeśli agencja odkryje złą jakość wody? Pieniądze są rozdzielane. Ciśnienie rośnie. Firma naprawia wszystko co zepsute.

Czy to nie jest szalone?

„Królicza nora (pułapka) Josepha Hellera” – mówi Dee. Karen kiwa głową. „Obrzydliwie szalone”.

Stawka pięcioletnia

W Shropshire Alison Bodolph widzi to z innej perspektywy.

Udało jej się zdobyć status za trzy punkty. Dwa znajdują się na rzece Severn, jeden na rzece Teme.

Wszystkie trzy mają obecnie ocenę „słabą”. Wszędzie wiszą tabliczki ostrzegające przed pływaniem.

Ale Alison i tak pływa.

Namówiła nawet reportera, żeby wskoczył do wody. Sekret? Chronometraż. Nie pływaj po ulewnych deszczach. Czekać.

„Może pięć lat” – powiedziała Alison. „Dopiero wtedy zobaczysz zmianę”.

Poniżej znajduje się teraz czujnik podwodny. Sprawdza wodę co godzinę. Codziennie. Dane te aktywują finansowanie. Zmuszają przedsiębiorstwo wodociągowe do zwracania uwagi na własne rury.

Woda słona a woda słodka

Urzędnicy Departamentu Środowiska twierdzą, że fizycznie trudniej jest oczyścić rzekę niż ocean.

Morze jest rozległe. Rozsiewa odpady. Sól dezynfekuje.

Rzeki to wąskie korytarze. Są one bezpośrednio podłączone do oczyszczalni ścieków i pól uprawnych. Nie ma miejsca na rozcieńczenie trucizny. Nie ma naturalnego procesu czyszczenia.

Woda pozostaje brudna, dopóki jej nie oczyścimy.

Nowe lokalizacje zaczną działać latem tego roku.

Ludzie będą pływać.