Ta historia jest wszędzie. Zachód przeżywa recesję seksualną. Częstotliwość seksualna spada w Wielkiej Brytanii, USA, Francji i Australii. Dania jest być może wyjątkiem, ale ogólnie rzecz biorąc, obserwuje się spadek. W 2018 roku „The Atlantic” podniósł alarm, a „The Telegraph” krzyknął, że seks wymiera.
Jako historyk starożytności uważam ten trend za fascynujący. Zwłaszcza, że dziennikarze uwielbiają idealizować starożytność. Twierdzą, że w starożytnej Grecji seks był dziki i darmowy. To jest błędne. Nie dotyczy to zwłaszcza kobiet.
Dziś wierzymy, że najbardziej głodni są mężczyźni. Grecy nie zgodzili się z tym. Wierzyli, że kobiety są nimfomankami. Ich apetyt uznawano za problem, niebezpieczny nadmiar. Współczesne badania pokazują, że kobiety tracą zainteresowanie. Gdyby możliwe były starożytne badania, wyniki by nas zszokowały: kobiety nie są nudne. Uznano ich za zbyt zainteresowanych.
Istniała teoria medyczna, która to potwierdzała. Wędrująca macica.
Według Korpusu Hipokratesa macica nie jest trwale zamocowana. Ona pływa. Jeśli wyschnie, unosi się i utknie pod membraną. Tracisz głos. Być może się dusisz. Leczenie? Seks. Regularny. Aby narządy były wilgotne i na miejscu. Teraz brzmi to absurdalnie. Wtedy nie jest to prawdą. Właśnie tej wymówki użył Apulejusz, Rzymianin z II w. n.e., gdy został oskarżony o magiczne porwanie. Twierdził, że jego żona wyszła za niego, aby wyleczyć ją z choroby i przestać się dusić.
Seks był obowiązkiem przetrwania. Przepisane. Przenikliwy. Ze strony mojego męża. Ani słowa o kobiecej przyjemności. Tylko biologiczna potrzeba „nawodnienia” tego niespokojnego organu. Traktowano ją jak chorobę, którą należy kontrolować.
Gdzieś w ostatnim czasie scenariusz się zmienił. Przestaliśmy wierzyć, że kobiety są z natury głodne. Teraz uważamy, że ich pragnienie jest ukryte. Pochowany. Czeka na wykopanie. Kate Lister zwróciła na to uwagę w swojej ostatniej pracy Flick. Zauważyła kłamstwo polegające na „leżeniu i myśleniu o Anglii”. Seks jest dla mężczyzn. Kobieta po prostu go toleruje.
Poczułam tę zmianę, kiedy pisałam moją książkę Afrodyzjaki. Catherine Angel poczyniła wzruszającą uwagę: Opisujemy obie płcie jako zdeterminowane biologicznie. Ale mężczyźni są myśliwymi. Rozsiewacze nasion. Kobiety? Trudny.
Historia daje nam więc dwa złe pola. Kobiety są albo żarłocznymi bestiami, albo śpiącymi zagadkami. Czy oba te poglądy nie są po prostu sposobami ignorowania indywidualnej rzeczywistości?
Nie mamy statystyk dotyczących poziomu orgazmów w czasach starożytnych. Ale są wskazówki. Seks oralny? Obrzydliwe. Arystofanes nazwał to zanieczyszczeniem języka. Galen porównał to do jedzenia odchodów. Jeśli współczesne kobiety potrzebują czegoś więcej niż tylko penetracji, aby osiągnąć orgazm, starożytne poglądy mogły stłumić ich satysfakcję.
Ale znaleźli sposoby.
Przyjemność nie wymaga pozwolenia. Wymaga to jedynie możliwości.
Safona pisała wiersze o swoich kochankach. O wieńcach kwiatowych. O cieple skóry innej kobiety. Anonimowe Rzymianki wyrzeźbiły graffiti w Pompejach. Buziaki. Uściski. Graffiti w toaletach publicznych nie jest niczym nowym. Ani wibratorów. Archeolodzy znajdują je wszędzie. Wazy greckie przedstawiają kobiety trzymające dwa falliczne przedmioty, każdy skierowany w inny cel. Wypchane skórą. Rzeźbione drewniane. Phallus Vindoland z rzymskiej Wielkiej Brytanii przez długi czas był uważany za narzędzie do szycia, aż w 2023 r. historycy ponownie rozważyli jego przeznaczenie. Był poruszony. Używany. Prawie wyłącznie przez kobiety.
Kontekst ma znaczenie. Emily Nagoski napisała „Come As You Are” wiele lat temu. Seks to nie tylko genitalia. To jest ekonomia. Stres. Mieszkania. Młodzi ludzie nie mogą odejść od rodziców. Kobiety odkładają seks ze względu na ból i niepokój. Różnica nie dotyczy tylko libido. To jest środa.
Być może problemem nie są nasze instynkty. Kontroluje je społeczeństwo. Niezależnie od tego, czy jest to lekarz z IV wieku p.n.e., który mówi ci, żebyś „uprawiał seks, albo umrzesz”, czy też nagłówek wiadomości potępiający abstynencję. Pragnienia są różne. Są różnorodne. Bogaty. Nie jesteśmy monolitem.
W swoich badaniach poszukiwałam tych, którzy łamali zasady. Sulpicia. Poetka, która głośno kochała swojego partnera Cerinthusa. Gerais i Sofii. Grecko-egipskie kobiety rzucające zaklęcia miłosne na inne kobiety. Kasja. Rzymianka, która wystąpiła do sądu, żądając, aby cudzołóstwo płci męskiej było karane. Przegrała. Ale próbowała.
Widziała podwójne standardy.
A gdybyśmy spojrzeli na seks jej oczami? A gdybyśmy przestali liczyć częstotliwość? A co jeśli zapytamy o jakość? Starożytny poeta Nossis nazywał przyjemność słodszą od miodu uzyskanego ze śliny. Czy możemy do tego wrócić?
Musimy zadać sobie pytanie, jak często ludzie uprawiają dobry seks. I nie tylko seks.
