Dlaczego UE spowalnia tempo redukcji emisji dwutlenku węgla w przypadku przedsiębiorstw

19

Unia Europejska drastycznie spowolniła swoje plany klimatyczne.

Bruksela zaproponowała gruntowną przebudowę polityki klimatycznej w całej Unii. W szczególności proponuje się spowolnienie tempa, w jakim przedsiębiorstwa będą musiały ograniczać emisję gazów cieplarnianych. Stanowi to istotne odejście od wcześniej omówionych rygorystycznych zasad.

„Zmierzamy w stronę podejścia bardziej przyjaznego dla biznesu” – powiedział unijny komisarz ds. klimatu Wopke Hoistra. – I, ośmielę się powiedzieć, dla rozsądnych.

Mechanika łagodzenia limitów emisji

Dlaczego stawka się zmieniła? To kwestia przetrwania politycznego. Kraje takie jak Włochy od lat twierdzą, że system handlu uprawnieniami do emisji (ETS) to nic innego jak ukryty podatek. Sztucznie zawyża ceny energii, nie zapewniając ulgi konsumentom, którzy już mają trudności z opłaceniem rachunków.

Komisja UE argumentuje, że takie dostosowania utrzymują system ETS na właściwej drodze do osiągnięcia głównego celu Unii, jakim jest redukcja emisji gazów cieplarnianych o 90% do 2040 r. (w porównaniu z poziomem z 1990 r.).

Jednak w przypadku przemysłu ciężkiego droga do tego celu stała się dłuższa.

Zgodnie ze starym planem wiele firm musiało zostać zmuszonych do całkowitego odcięcia niektórych pozwoleń na emisję w 2034 r. Nowa propozycja umożliwia niektórym branżom uzyskanie takich pozwoleń do 2038 r., pod warunkiem obowiązkowych inwestycji w rzeczywiste wysiłki na rzecz dekarbonizacji. To marchewka, a nie kij. Przynajmniej tym razem.

Sama struktura systemu nie zmieniła się radykalnie, zmieniło się jedynie tempo. Od chwili wprowadzenia w 2005 r. system ETS nakłada na elektrownie i duże zakłady przemysłowe obowiązek kupowania pozwoleń na każdą tonę wyemitowanego przez nie CO2. Jeśli zanieczyszczasz, płacisz. Możesz także kupić dodatkowe pozwolenia lub handlować nimi z innymi firmami. Niektóre firmy otrzymują nawet pozwolenia za darmo. Pomaga im to konkurować z zagranicznymi rywalami, którzy nie płacą podobnych opłat za emisję dwutlenku węgla.

Oto, co dokładnie zmienia się w obliczonych danych:

  • Tempo rocznej redukcji limitów zezwoleń zmniejszy się do około 3,7% począwszy od 2031.
  • Od 2036 tempo to spadnie jeszcze bardziej – do zaledwie 1,7%.
  • Dla porównania obecna stawka wynosi 4,3%. To zauważalne spowolnienie.

Bezpłatne zezwolenia to kolejny problem. W ramach planu będą one dostępne do 2038 r., zamiast pierwotnie planowanego anulowania w 2034 r. Wcześniej planowano, że te bezpłatne uprawnienia zostaną zastąpione graniczną opłatą węglową od importu dla niektórych sektorów. Teraz? Harmonogram się zmienia.

Firmy, które mają poważne plany inwestowania w zielone technologie w Europie, natychmiast otrzymają 80% tych bezpłatnych zezwoleń. Pozostałe 20% zostanie wyemitowane po faktycznej realizacji inwestycji.

Kto wygra, a kto przegra w wyniku zmiany kursu

Polityka to skomplikowany biznes. Reakcja na to „rozsądne” podejście podzieliła uczestników niemal idealnie według granic partyjnych i narodowych.

Minister klimatu Paulina Henning-Kloszka z zadowoleniem przyjęła zmiany. Polska od dawna nalegała na przyjęcie łagodniejszych celów klimatycznych, aby chronić swoją gospodarkę w dużym stopniu zależną od węgla.

„To ogromny sukces Polski” – stwierdziła Henning-Kloszka. „Chociaż będziemy walczyć o więcej”. Złagodzenie stanowiska UE postrzega jako zwycięstwo samo w sobie.

A teraz druga strona medalu.

Niemiecki eurodeputowany Michael Bloss nie owijał w bawełnę. Nazwał ten plan przepisem na „gigantyczne zanieczyszczenie klimatu”. Jego ostrzeżenie nie dotyczyło kwestii ekonomicznych, ale kwestii przetrwania.

„Z tego powodu następna generacja będzie miała gorszą jakość życia”.

Jest to uzasadniona obawa. Nauki nie interesuje tempo handlu pozwoleniami ani dostosowania granic. Europa szybko się ociepla. Geografia wpływa na ocieplenie w różnych regionach, ale tendencja jest tak jednolita, że ​​jest niepokojąca. Obserwujemy coraz częstsze i intensywniejsze okresy ekstremalnych upałów.

Spowolnienie redukcji emisji daje przedsiębiorstwom chwilę wytchnienia. Może to uchronić branżę przed natychmiastowym wzrostem kosztów. Może to zapobiec zamykaniu niektórych zakładów lub zwolnieniom.

Opóźnia to jednak także przejście do Zielonego Ładu.

Propozycje wymagają jeszcze zatwierdzenia przez państwa członkowskie UE i ustawodawców. Proces ten może potrwać kolejny rok. Albo dwa. Czas i tak płynie. Po prostu wolniej.