Ostateczna lista 10 największych gitarzystów rock and rolla wszechczasów

13

Zapytaj dowolnego fana rocka, kto jest największym gitarzystą wszechczasów, a rozpoczniesz walkę. To debata, w której biorą udział gusta, umiejętności techniczne i czysta dusza. Krytycy i zwykli słuchacze będą się o to spierać przez dziesięciolecia. Wytnijmy więc hałas. Zawęziliśmy to. Oto dziesięciu muzyków, którzy naprawdę się liczą.

10. Jack White (Białe paski, Raconteurs)

W pewnym momencie król rocka nie mógł zrobić nic złego. Białe paski? Ogromne hity komercyjne i ulubieńcy krytyków. Albumy White Blood Cells, Elephant i Icky Thump nie tylko sprzedały się, ale uratowały rock ze stagnacji na początku XXI wieku. Styl elektrycznego bluesa Jacka jest surowy. Dosłownie zrywa dach. Może nie ma technicznych zdolności wirtuoza, ale nadrabia to pewnością siebie. W obfitości. Jego ostatnia solowa twórczość nie wywarła takiego wrażenia, ale jeśli chodzi o gitarę rockową XXI wieku, Jack jest standardem. Ekstrawagancki. Elektryczny. Ma ruchy, które mogą wesprzeć ten hałas.

9. Keith Richards (The Rolling Stones)

Keith Richards robi to od prawie pół wieku. Nigdy nie zawodzi. To człowiek, który sprawił, że gitara rytmiczna stała się modna. Pisał ponadczasowe riffy dłużej, niż większość ludzi żyje. Żadnych oznak spowolnienia. Inspiracje czerpie z bluesa, country, funku, a nawet disco. Jego tempo jest ciepłe. Minimalistyczny. Fanom Stonesów równie znane jak biodra Micka Jaggera. Zrozumienie wpływu Stonesów na współczesną muzykę jest trudne. Zdajesz sobie sprawę, że tak wiele kultowych riffów pochodzi od jednej osoby? Jeszcze trudniejsze. Keith to definicja prawdziwego rock and rolla. Bez niego ta lista jest niekompletna.

8. Eddie Van Halen

Czasami ktoś zmienia zasady gry na zawsze. Takich osób jest niewiele. Ich brzmienie jest tak wyjątkowe, że od dziesięcioleci inspiruje muzyków. Eddie Van Halen był jednym z takich muzyków. Często przypisuje się mu wprowadzenie metalu i hard rocka do głównego nurtu, Eddie spopularyzował techniki, które są obecnie standardem. Konkretnie, stukanie oburęczne. Używanie obu rąk na gryfie zamiast jednej do palcowania i drugiej do szarpania. Jego solówki były szalone. Jego wizerunek sceniczny był jeszcze bardziej ekstrawagancki. Eddie Van Halen przejdzie do historii jako jeden z najlepszych i najbardziej wyjątkowych muzyków, jaki kiedykolwiek zaszczycił nasze uszy.

7. Książę (Książę i rewolucja)

Przeciętnemu słuchaczowi może się to wydawać niewłaściwym miejscem. Doświadczeni fani wiedzą lepiej. Prince jest jednym z najlepszych gitarzystów na świecie. Prawdopodobnie najlepszy muzyk. W ogóle. Jest mały, ale muzyka jest ogromna. Gitarowe solo w „Purple Rain” jest ikoniczne. To nie był jedyny raz, kiedy zostawiał ludzi z otwartymi ustami. Prawie każdy album charakteryzuje się wybitną muzykalnością. Często to przeoczamy ze względu na jego dziwny wizerunek publiczny. Albo dlatego, że jego muzykę trudno znaleźć w Internecie. Prince nienawidził YouTube’a. Przez długi czas nienawidził streamingu. Ta rzadkość dodaje mu aury tajemniczości. Ale umiejętności są niezaprzeczalne.

6. B.B. King

W tym roku świat stracił legendę. B.B. King zmarł w wieku 89 lat. Był przełomowym gitarzystą bluesowym. Nie jest to ściśle „rock”, ale jego wpływ jest wszechobecny. Trudno byłoby znaleźć na tej liście kogokolwiek, na kogo The King of the Blues nie miał wpływu. Za pomocą jednej nuty potrafił zrobić więcej niż większość z tysiącem. Był ostoją środowiska bluesowego. Odczuwa się jego nieobecność. Był showmanem, który koncertował aż do późnej starości. Skromny. Kulturalny. Unikał oznak sławy. Po prostu grał muzykę.

5. David Gilmour (Pink Floyd)

Podobnie jak B.B. Gilmore rozwija się, robiąc więcej za mniej. Niektórzy muzycy z tej listy grają szybciej. Głośniej. Bardziej zły. Gilmour gra z największym sercem. Jego strzeliste solówki definiują psychodeliczne brzmienie Pink Floyd od chwili jego dołączenia w 1967 roku. Jego barwa jest klimatyczna. Opiera się na pogłosie, a nie tylko na overdrive. To go wyróżnia. Jego solo w „Time” jest stale wymieniane jako jedno z najlepszych w historii. Guitar World umieściło go na 21. miejscu. Jego solo w „Comfortably Numb” osiągnęło 4. miejsce. To standard emocjonalnej gry na gitarze.

4. Stevie Ray Vaughan i podwójne kłopoty

Gdyby nie umarł tak wcześnie, Stevie Ray Vaughan byłby wyżej na liście. Mamy do czynienia z kreatywnością cudownego dziecka, które nigdy nie rozwinęło się w pełni. Robił niesamowite wrażenie. Połączył klasyczne techniki bluesowe z brzmieniami południowego Teksasu. Wynik był wpływowy. Zainspirował całe pokolenie. Pomyśl o Johnie Mayerze. Pomyśl o występach w Austin City Limits. Wielu przypisuje mu odrodzenie blues rocka. Jego kariera trwała zaledwie siedem lat. Jego dziedzictwo przeżyje nas wszystkich. Jest jednym z najważniejszych gitarzystów wszechczasów.

Człowiek, który stał się mitem

Wszystko zaczęło się od graffiti. Nawet gdy był w The Yardbirds, zanim odszedł, aby wraz z Ginger Baker i Jackiem Brucem założyć supergrupę Cream, fani uważali Erica Claptona za bóstwo. Nie w sensie przenośnym. Dosłownie napisali na ścianach metra „Clapton jest Bogiem”.

Zasłużył na ten szacunek. Przez wiele lat świat był zgodny, że posiada tytuł najlepszego gitarzysty na świecie. Ta jednomyślność została złamana dopiero, gdy pojawił się facet z Seattle, aby odebrać koronę.

Fani nazywali go Slowhand. Było to nawiązanie do jego gładkiej, miodowej techniki. Ale jego prawdziwe dziedzictwo to coś więcej niż tylko pseudonim. To sposób, w jaki łączył bluesową metodologię z rockową wrażliwością. Wynik? Dźwięk był tak gęsty, zniekształcony i kremowy, że nazwał go „Woman Tone”. Pozostaje wyjątkowym śladem dźwiękowym w historii gitary elektrycznej.

Riffy definiujące gatunek

Jeśli chodzi o tworzenie rozpoznawalnych rockowych riffów, nikt nie dorównuje Jimmy’emu Page’owi. Nawet Keitha Richardsa.

Page nie tylko pisał riffy. Stworzył olśniewające solówki, takie jak „Whole Lotta Love”. Oscylował pomiędzy przytłaczającą elektryczną furią a pięknymi, skomplikowanymi aranżacjami akustycznymi, takimi jak „The Rain Song”. W dyskografii Led Zeppelin każdy znajdzie coś dla siebie.

Zapamiętaj skład. Miałeś Johna Bonhama, być może największego perkusistę w historii. Miałeś Roberta Planta, wokalistę w swojej własnej lidze. W grupie tak utalentowanej to Page zajmuje centralne miejsce. Posłuchaj jego twórczości. Zrozumiesz dlaczego.

Ten, który wszystko zmienił

Nie było rywalizacji o pierwsze miejsce. Nie było nawet blisko.

Jimi Hendrix zmienił sposób, w jaki świat postrzegał gitarę elektryczną. W ciągu zaledwie kilku lat przekształcił instrument w portal do duszy. Użył go, aby przekazać wewnętrzne funkcjonowanie złożonej osobowości o niezmierzonym talencie.

Jego katalog jest niewielki. Trzy albumy studyjne. Kilka legendarnych występów na żywo. Mimo to te nagrania pozostają najlepszym doświadczeniem gitary rockowej. Słuchasz i cenisz muzykę. Następnie słuchasz ponownie i zaczynasz szanować tę osobę.