Chłopcy z Dedham mówią, że River Stour „umiera”

14

Lokalny obiekt zabytkowy jest w krytycznym stanie.

Uczniowie szkoły podstawowej Church of England w Dedham w hrabstwie Essex są przekonani, że rzeka przepływająca przez ich wioskę umiera. I nie są to tylko spekulacje: sami przetestowali wodę i uzyskali wyjątkowo fatalne wyniki.

Emily Keeley, nauczycielka czwartej klasy, zauważyła, jak bardzo dzieci były zaniepokojone tą sprawą. Nie byli obojętni – byli oburzeni opłakanym stanem środowiska.

Dziewięcioletnia Florence ujęła to bardzo prosto: „Jeśli nie zadbamy o świat, Planeta B nie będzie istnieć. Jeśli nie naprawimy rzeki teraz, nie będzie jej później. I nie będzie już żadnych zwierząt”.

„Musimy powiedzieć ludziom, że rzeka umiera”.

Noah, również dziewięcioletni, całkowicie się z tym zgadza. Jego zdaniem bez interwencji woda po prostu zniknie jako przestrzeń rekreacyjna, tracąc status krajobrazu narodowego. Kto chce martwej rzeki?

Studenci podejmują działania.

Planują napisać do lokalnego posła konserwatywnego Bernarda Jenkina. Ich prośba jest konkretna: zainstalować kanał burzowy na pobliskiej autostradzie A12, aby zapobiec przedostawaniu się chemikaliów bezpośrednio do rzeki Stour.

„Jeśli tego nie naprawimy, nie będzie rzeki”.

Dedham jest oczywiście sławny. John Constable wpisał to w zbiorową świadomość brytyjską. Wioska leży na granicy Essex/Suffolk i jest częścią Obszaru o Wyjątkowych Piękności Przyrodniczego, ale ostatnio odnotowała wzrost ilości śmieci i problemów z parkowaniem.

Aby uzyskać dokładne dane, szkoła połączyła siły z organizacją PACE (Praktyczne działania na rzecz klimatu i środowiska). To lokalna organizacja charytatywna zajmująca się ochroną środowiska z siedzibą w pobliskim Manningtree, założona w 2019 roku, której celem jest podejmowanie praktycznych i wymiernych kroków na rzecz planety.

W kierowaniu projektem pomógł John Hall, założyciel i członek zarządu organizacji. Dostosował standardowe metody pobierania próbek wody specjalnie dla dzieci, aby mogły je samodzielnie przeprowadzać. Hall całe życie zajmował się biologią, więc dokładnie wie, jakie owady i rośliny żyją w takich rzekach.

Wierzy, że gdy dzieci zrozumieją, czym jest życie w wodzie, w naturalny sposób będą chciały je chronić. Zrozumienie rodzi troskę.

Do badań wykorzystali metodę monitorowania owadów rzecznych (muchy rzecznej). Metodą tą monitoruje się poziom organizmów bezkręgowych w rzece, gdyż stworzenia te szybko reagują na zmiany poziomu zanieczyszczeń czy pogorszenie jakości wody. Wyniki były na tyle złe, że można było rozpocząć tę kampanię, ale nie na tyle katastrofalne, aby pokrzyżowały nadzieje na pozytywne zmiany.