Jak przywrócić łąki mieszane bez siewu: przypadek z Norfolk

19

Naturalna regeneracja działa. To kluczowe przesłanie trwającego od dziesięciu lat eksperymentu w Norfolk, który podważa nasz sposób myślenia o przywracaniu zdegradowanych gruntów rolnych.

Pomysł jest prosty, ale radykalny: pozostawić dawne pole zbożowe w spokoju. Żadnych komercyjnych mieszanek nasion. Bez kosztownego oczyszczania gleby. Żadnej głębokiej orki. Po prostu pozwólcie ziemi robić, co chce.

W ciągu dziesięciu lat badacze obserwowali, jak dwa hektary ziemi w Bodham w północnym Norfolk przekształcają się z jałowych pozostałości rzepaku w kolorową łąkę dzikiej flory. Jedyna interwencja człowieka? Koszenie trawy raz w roku w celu uzyskania siana i usunięcie skoszonej masy.

Wynik? Ekosystem o dużym bogactwie gatunkowym, który pod pewnymi względami jest równy lub lepszy od ekosystemu utworzonego w wyniku intensywnych i finansowanych projektów renaturyzacyjnych.

Dlaczego tradycyjny siew może nam przeszkodzić

Od czasu drugiej wojny światowej Wielka Brytania utraciła ponad 90% użytków zielonych porośniętych trawą mieszaną. W odpowiedzi rządowe programy ochrony środowiska często uciekają się do najszybszego rozwiązania: sadzenia komercyjnie produkowanych mieszanek nasion. Jest to standardowa praktyka. Jest również niezwykle drogi.

Ale to podejście zakłada, że ​​nasiona mogą po prostu się pojawić. Ignoruje różnorodność genetyczną lokalnego krajobrazu.

„Nasze badania sugerują, że unikanie sadzenia… może warto próbować częściej… Naturalna regeneracja roślin lepiej chroni różnorodność genetyczną.”

Profesor Carl Sayer, główny autor badania i profesor geografii na UCL, ujmuje to bez ogródek: zamiast paczek nasion potrzebujemy cierpliwości.

Kiedy wysiewasz komercyjne nasiona, często otrzymujesz standardowe, powszechnie dostępne odmiany. Brakuje Ci specyficznej, lokalnie przystosowanej genetyki, która utrzymuje się na okolicznych terenach wiejskich. Pozwalając naturze działać, łąka przyciąga i rodzi gatunki, które faktycznie były obecne w lokalnej puli genowej. Rezultatem jest mniej wzorzysty i bardziej zrównoważony krajobraz naturalny.

Eksperyment Bodham: 2011–2022

Badaniami objęto grunty zrekultywowane pod rolnictwo w 2005 roku po uprawie rzepaku. Na polu należącym do ojca Sayera, Dereka, występowały problemy z drenażem, przez co rolnictwo było nieekonomiczne. Zamiast wymuszać produktywność, rodzina zdecydowała się porzucić pole.

Monitoring rozpoczął się w 2011 roku.

Naukowcy, w tym Sayer i lokalny ekolog Pete Robinson, systematycznie spacerowali po łące co dwa do trzech lat. Nie tylko się rozglądali, ale rejestrowali każdy napotkany widok. Aby uzyskać dokładne dane, wyznaczono dwa transekty z 24 działkami próbnymi o powierzchni dokładnie jednego metra kwadratowego każda. Te stałe witryny pozwoliły im śledzić zmiany w czasie, zamiast polegać na niejasnych wrażeniach „jak ekologicznie to wyglądało”.

Używali także GPS do mapowania wszystkich znalezionych storczyków i żółtaczek. Gatunki te są gatunkami wskaźnikowymi. Ich obecność sygnalizuje poprawę warunków glebowych i środowiskowych.

Jak szybko przyroda się regeneruje?

Dane nie kłamią.

W 2011 roku na typowym metrze kwadratowym rosło około 10 gatunków roślin. Do 2022 roku liczba ta niemal się podwoi, do prawie 20.

Ale nie była to tylko kwestia ilości. Ważna była także rzadkość występowania gatunków. W ciągu dekady łąka stała się domem dla lokalnie rzadkich roślin, takich jak zielonokwiatowa trawa bagienna, tarnina wielka i krwawnik pospolity. Są to gatunki, które praktycznie zniknęły z otaczającego obszaru krajobrazu rolniczego.

Wzrost był tak szybki i obfity, że badacze w końcu zaprzestali mapowania poszczególnych storczyków, ponieważ było ich zbyt wiele, aby je policzyć.

Jak się tam dostali? Najbliższe znane populacje niektórych z tych rzadkich roślin znajdowały się wiele mil stąd. Nasiona nie podróżują łatwo. Zespół podejrzewa, że ​​jelenie działały jak nieświadomi kurierzy, niosąc nasiona na futrze lub kopytach. Łąka nie tylko się zregenerowała; importował różnorodność z szerszego krajobrazu.

Czy warto czekać na naturalną regenerację?

Intensywne ożywienie wymaga kapitału. Wymaga pracy. Wymaga łańcucha dostaw nasion i sprzętu. Naturalna regeneracja wymaga jedynie dyscypliny polegającej na koszeniu i ciągnięciu siana raz w roku.

Dla celów renowacji na dużą skalę to rozróżnienie ma kluczowe znaczenie.

„Wielka Brytania potrzebuje szybkiej odbudowy przyrody na dużą skalę”.

Jeśli celem jest przywrócenie tysięcy hektarów opuszczonych pól uprawnych w Wielkiej Brytanii i Europie, nie możemy sobie pozwolić na marnowanie czasu i pieniędzy na sadzenie nasion na każdym metrze kwadratowym. Naturalna regeneracja oferuje skalowalne rozwiązanie. Zamienia nieużytki w pochłaniacz dwutlenku węgla, bufor przed zanieczyszczeniami i raj dla zapylaczy, bez konieczności rozbijania banku.

Czy to działa wszędzie? Najprawdopodobniej nie. Na polu w Bodham w glebie czekał „bank nasion”, uśpiony, ale obecny. Nowo przybyli znajdowali się w pobliżu. Jednak w przypadku odpowiednich lokalizacji bariera wejścia jest niska.

Czynnik ludzki

Derek Sayer, właściciel ziemi, odrzucił wszelkie rady dotyczące sadzenia pola. Ufał zdolności ziemi do samoleczenia.

„Odwiedzenie łąki to jak powrót do przeszłości.”

Teraz tysiące mieszkańców przybywa wiosną, aby zobaczyć storczyki. Jest to dobro publiczne zrodzone z leseferyzmu.

Badanie opublikowane w czasopiśmie Restoration Ecology przedstawia kontrnarrację wobec industrializacji ochrony przyrody. Sugeruje, że czasami najlepszym sposobem naprawienia sytuacji w naturze jest zejście jej z drogi.

Mamy obsesję na punkcie kontroli. Przyspieszenie terminów. Natychmiastowe rezultaty. Ale przyroda działa według własnego harmonogramu. Jeśli chcemy zrównoważonych, różnorodnych i autentycznych ekosystemów, być może musimy nauczyć się czekać.