Marie Curie nie tylko przełamała bariery. Zniszczyła je.
W 1903 roku Komitet Noblowski przyznał nagrodę z fizyki trzem osobom: Marii, jej mężowi Pierre’owi i Henriemu Becquerelowi. Było to wspólne zwycięstwo odkrycia radioaktywności. Jednak nagroda z 1911 r. opowiadała inną historię. Tym razem Maria znalazła się na szczycie sama. Otrzymała pełną nagrodę z chemii.
Została pierwszą kobietą w historii, która otrzymała medal Nobla. I pozostaje jedyną kobietą, która zwyciężyła w dwóch różnych dyscyplinach naukowych.
Jak naukowiecowi udało się zdobyć dwie najwyższe nagrody na świecie? Odpowiedź leży w niestrudzonym poszukiwaniu elementów wymykających się wyjaśnieniom. Jeśli pierwszą nagrodę przyznano za samo zjawisko, drugą za wyizolowanie określonych substancji promieniotwórczych. Polon i rad. Imiona, które im nadała.
Większość ludzi zna Marię Curie. Niewielu zdaje sobie sprawę z powagi tego podwójnego osiągnięcia. W zdominowanym przez mężczyzn stuleciu zrobiła coś więcej niż tylko uczestnictwo. Dominowała w dwóch różnych dziedzinach: fizyce i chemii. Żadna inna kobieta nie powtórzyła jeszcze tego wyjątkowego sukcesu w dwóch kierunkach.
Historia nie kończy się na medalach. Kończy się pracą. Pracę, która nie pozwalała jej przestać.