Program Billa Mayera „Niepoprawny politycznie” nie tylko się skończył. Został zdjęty z anteny. Program emitowany był od 1993 do 2002 roku. Potem przestała istnieć. Powodem nie były oceny. Nie z braku talentu. I w jednym komentarzu. W jednym komentarzu, który przekroczył granicę, której wszyscy się spodziewali.
Mayer mówił o atakach z 11 września. Omówił wojnę w Afganistanie. Kraj był w szoku. Powietrze wciąż było gęste od żalu i złości. W tym kontekście Mayer powiedział coś, co wywołało publiczne oburzenie. Zasugerował, że terroryści wykazali się większą odwagą osobistą niż siły amerykańskie. Nie żołnierzy na ziemi. I siły amerykańskie, które wystrzeliły rakiety manewrujące. Odległość pomiędzy bombowcem a przyciskiem startu. To jest ta różnica, którą miał na myśli. Wielu uznało to rozróżnienie za głęboko obraźliwe.
Reakcja była natychmiastowa. To nie były tylko kilka zrzędliwych tweetów. To była skoordynowana reakcja. Reklamodawcy byli zdenerwowani. Sponsorzy odeszli. Sieć ABC obserwowała rozwój sytuacji. Widzieli złość. Widzieli zagrożenia. Widzieli, że program, który był stałym elementem nocnych debat, nagle stał się ciężarem.
Mayer twierdził, że przedstawia pogląd filozoficzny. Kwestionował samą naturę odwagi. Czy odwagą jest umrzeć za sprawę, w którą wierzysz? Czy odważne jest wystrzelenie rakiety z bezpiecznej odległości? Myślał, że prowokuje, ale jest mądry. Myślał, że skłoni widza do głębszej refleksji na temat wojny. Zamiast tego dał krytykom dokładnie to, czego chcieli. Cytat, który można wyrwać z kontekstu. Brzmiące zdanie, którym można uzasadnić odwołanie koncertu.
ABW podjęła decyzję. Spektakl został odwołany. Nie był to stopniowy spadek. To było nagłe zatrzymanie. Przedstawienie trwało jedną noc. Następnej nocy już go nie było. Kontrowersje wokół jego wypowiedzi na temat wojny w Afganistanie i ataków z 11 września przesądziły o tym. To był moment w karierze Mayera. Punkt krytyczny. To był koniec przedstawienia.
Niektórzy mówią, że to cenzura. Inni twierdzą, że było to zobowiązanie. Prawda leży prawdopodobnie gdzieś po środku. Ale wynik był taki sam. Platforma zniknęła. Widzowie musieli szukać gdzie indziej, aby usłyszeć jego punkt widzenia. Debata na temat tego, co jest dopuszczalne w telewizji, trwa. Trwają do dziś. W innym formacie. Z innymi prezenterami. Ale z tymi samymi pytaniami. Kto ma prawo się wypowiadać? I co mogą powiedzieć?
Mayer poszedł dalej. Ma nowy program. Czas rzeczywisty rozpoczął się w HBO. Format się zmienił. Ton się zmienił. Ale ostrość pozostała. Gotowość do mówienia rzeczy, które sprawiają, że ludzie czują się niekomfortowo. Ona nadal tam jest. Tylko w innej przestrzeni. Gdzie stawka jest trochę niższa. A może po prostu inne.
Usunięcie Niepoprawnego politycznie pozostaje podręcznikowym przykładem. W komedii. W polityce. Krocząc cienką linią pomiędzy wolnością słowa a publicznym oburzeniem. To jest przypomnienie. Że słowa mają konsekwencje. Nawet jeśli mają być dowcipne. Nawet jeśli w założeniu mają być poprawne.

























