Dlaczego produkcja ropy i gazu na Morzu Północnym nie uratuje klimatu: popyt jest ważniejszy niż podaż

12

Martwię się pogodą. Staje się coraz bardziej niestabilny i ekstremalny i nic nie wskazuje na to, aby miał spowolnić, chyba że przestaniemy spalać paliwa kopalne. Debata na temat tego, czy Wielka Brytania powinna pogłębić wydobycie na Morzu Północnym, mija się z celem. Odwracają uwagę od prawdziwego problemu: musimy pozbyć się naszej zależności od ropy i gazu.

Niektórzy uważają, że zakaz wydawania nowych koncesji poszukiwawczych w magiczny sposób zmniejszy emisję. Nie zrobię tego. W najlepszym przypadku po prostu zmieni się skąd pochodzi węgiel. Łańcuch dostaw ulegnie przesunięciu, ale zanieczyszczenie pozostanie. To, co naprawdę robi różnicę, to spalanie mniejszej ilości paliwa. Kropka.

Potrzebujemy więcej energii odnawialnej w sieci. Zamiast kotłów gazowych potrzebujemy pomp ciepła. Potrzebujemy samochodów elektrycznych zamiast silników spalinowych. To jedyna dźwignia, która naprawdę może poruszyć sprawy.

Ocena polityki klimatycznej wykraczającej poza zakazy wierceń

Powiedziawszy to, nie będę krytykować brytyjskiego przywódcy Andy’ego Burnhama za jego decyzję dotyczącą odwiertów na Morzu Północnym. Wpływ wydobycia kilku dodatkowych baryłek na klimat jest niewielki w porównaniu z ilością zużywanej przez nas energii. Burnham już zaczął podążać we właściwym kierunku, obniżając podatek VAT na energię elektryczną. Dzięki temu wymiana kotłów gazowych na pompy ciepła jest korzystna finansowo dla gospodarstw domowych.

Czy zakazy wierceń są bezużyteczne? Nie. Odgrywają rolę, szczególnie w ochronie delikatnych ekosystemów, takich jak Amazonia. Jednak same zakazy wierceń nie zmniejszą globalnych emisji.

Możesz się spierać: „A co by było, gdyby większość krajów zgodziła się zaprzestać wierceń?”

Według Międzynarodowego Instytutu na rzecz Zrównoważonego Rozwoju w 25 krajach obowiązuje prawie 60 ograniczeń. Wiele z nich ma charakter regionalny (np. ochrona Arktyki) lub zakazuje niektórych praktyk, takich jak szczelinowanie hydrauliczne. Zniesiono już piętnaście z tych ograniczeń. Żaden z liczących się producentów nie planuje całkowitej rezygnacji z produkcji. Wiemy o rezerwach, które są wystarczająco duże, aby zakłócić klimat, nawet bez nowego wydobycia. Dopóki będzie rynek, ktoś będzie dostarczał paliwo. Strategia powinna polegać na ograniczaniu popytu, a nie ograniczaniu podaży.

Fałszywe argumenty ekonomiczne za nowym gazem na Morzu Północnym

Argumenty za wydobyciem większości ropy z Morza Północnego są w dużej mierze mylące.

Ceny energii nie spadną. Ropa i gaz z Morza Północnego sprzedawane są na rynku światowym. Pozostała ilość nie wystarczy, aby wpłynąć na ceny światowe. Jedna dodatkowa baryłka w Aberdeen nie obniży twoich kosztów przy pompie.

Energia odnawialna przełamuje powiązanie cenowe. Sieć odnawialna oddziela ceny energii elektrycznej od niestabilnych rynków gazu. Hiszpania już demonstruje, jak to działa w celu zmniejszenia rachunków.

Nie ma tych pieniędzy. Produkcja wymaga ulg podatkowych i dotacji. Wielkość produkcji spada z roku na rok. Ponad 90% wydobywalnych zasobów ropy i gazu zostało już wyczerpanych. To, co pozostaje, jest trudniejsze i droższe w wydobyciu. Jeśli globalne konflikty powodujące wzrost cen zostaną rozwiązane, dalsze wiercenia mogą nawet nie osiągnąć progu rentowności. Do niedawna rynek był przesycony nadmiarem ropy.

Porównanie emisji: gaz z Morza Północnego a import LNG

Kolejną kwestią wartą zbadania jest „czystość” brytyjskiego gazu. Zwolennicy twierdzą, że gaz z Morza Północnego jest „czterokrotnie czystszy” niż importowany skroplony gaz ziemny (LNG). Dotyczy to emisji produkcyjnych. Proces skraplania i transportu LNG wymaga dużych nakładów energii.

Jednak pogląd ten ignoruje pełny cykl życia. Jeśli wziąć pod uwagę spalanie, gaz z Morza Północnego zapewnia jedynie 15% przewagę w zakresie redukcji emisji w porównaniu z LNG. To nie jest ochrona klimatu.

Wielka Brytania importuje obecnie ponad połowę swojego gazu w postaci LNG. Zastąpienie części tego importu krajowym gazem z Morza Północnego nieznacznie obniży emisję CO2. Zmniejszy także dochody krajów, które utrudniają walkę ze zmianami klimatycznymi – np. Wielka Brytania obecnie otrzymuje 37% gazu z USA.

Ale istnieje lepsza alternatywa.

Wielka Brytania importuje znaczne ilości z Norwegii rurociągami. Gaz ziemny pochodzący z norweskich rurociągów charakteryzuje się niższą emisją gazów cieplarnianych niż gaz z Morza Północnego. Ze ścisłego punktu widzenia ochrony klimatu zakup norweskiego gazu rurociągowego jest lepszy od intensywnych wierceń na Morzu Północnym.

Czeka nas próba realizmu. Rodzaj paliwa nie ma tak dużego znaczenia, jak jego ilość. Należy całkowicie skupić się na elektryfikacji i efektywności energetycznej. Debata na temat wierceń to tylko hałas w świecie, który stale się ociepla.