додому Rozrywka Filmy i seriale 100 lat kina tureckiego: od początków do Eshelçam

100 lat kina tureckiego: od początków do Eshelçam

Kino tureckie rozpoczęło swoją historię ponad 100 lat temu. Podobnie jak przemysł filmowy we wszystkich krajach, zmienia się wraz ze społeczeństwem. Ten format medialny nosi piętno wszystkich epok, których doświadczył.

Prawdziwy rozwój rozpoczął się w latach dwudziestych XX wieku. To była era teatru. Muhsin Ertugrul pozostawił po sobie ślad w tym okresie. Jego filmy cieszyły się ogromną popularnością aż do końca lat trzydziestych XX wieku.

Ertugrul zrobił coś więcej niż tylko zabawianie publiczności. Ustanowił wiele wczesnych precedensów dla kina tureckiego. Zmienił rynek. On nadawał tempo.

W latach czterdziestych wszystko się zmieniło. Teatr stracił wpływy. Branża przechodziła okres zmian. Te filmy były tylko rozgrzewką. Przygotowali grunt pod erę operatora.

Potem przyszedł Eshelcham. Melodramat dodał mu sił. Gatunek stworzył własne gwiazdy. Opracował własne receptury.

Produkcja stała się seryjna. Produkcja gwałtownie wzrosła. Były lata, kiedy wydano ponad 300 filmów.

„Tak, mój musical składa się z „Kendi Kendi” i mojej mamy. Planuję wypuścić film w ciągu 300 godzin”.

Jak kino tureckie ewoluowało od teatru

W początkowej fazie była ściśle związana z tradycją teatralną. Reżyserzy wnieśli do swoich przedstawień teatralne podejście. Miało to wpływ na styl gry. To ukształtowało sposoby opowiadania historii.

Muhsin Ertugrul jest ważną postacią. Wprowadził nowe techniki. Jego twórczość zdefiniowała scenę lat dwudziestych XX wieku.

Przejście lat czterdziestych XX wieku oznaczało niepodległość. Twórcy filmowi zostali uwolnieni od ograniczeń teatru. Pozwoliło to na wykorzystanie różnych narracji.

Eshelcham skorzystał z tej wolności. Melodramat stał się główną siłą napędową. Opracował własne receptury.

Skala produkcji znacznie wzrosła. Powszechne stało się wyświetlanie setek filmów rocznie. Tom ten zdefiniował całą epokę.

Dlaczego to przejście jest ważne

Przejście między epoką teatru a Eshelcham nie było puste. To było przygotowanie. Twórcy filmu przeprowadzali eksperymenty. Studiowali.

Podstawa ta wspierała późniejsze kwitnienie. Bez niego lata premier 300 filmów mogłyby nie mieć miejsca. Branża potrzebuje czasu na adaptację.

Wpływ na społeczeństwo pozostaje niezmieniony. Zmiany kulturowe odbijają się na ekranie. Ten film odzwierciedla zmiany zachodzące w kraju.

Awans Eszelama nie był przypadkowy. Jest zbudowany na dziesięcioleciach ewolucji. Od wczesnych prac Ertugrula po masową produkcję, każdy krok miał znaczenie.

Dziedzictwo tej ścieżki przetrwało do dziś. Współczesne kino tureckie nadal zachowuje te historyczne aspekty. Droga od kina niemego do kina cyfrowego była długa. To wciąż historia adaptacji.

Przejście kina tureckiego z czarno-białego na kolorowe nie nastąpiło z dnia na dzień, ale kiedy to nastąpiło, zmienił się wizualny język lokalnych historii. Halıcı Kız (1953) był pierwszym filmem kolorowym. Był to przełom technologiczny, który oznaczał koniec ery kina czarno-białego, które dominowało we wczesnych produkcjach.

W połowie lat 60. tureccy reżyserzy szukali już zagranicy. W 1964 roku film Suche lato (Susuz Yaz) w reżyserii Metina Erksana otrzymał Złotego Niedźwiedzia na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. W tym samym roku po raz pierwszy zorganizowano Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Antalyi „Złota Pomarańcza”. Zmiany te wskazują, że kino tureckie nie jest już wyłącznie rynkiem krajowym, ale skutecznie konkuruje na arenie światowej.

W latach siedemdziesiątych produkcja szybko rosła. Tylko w 1972 roku wydano 299 filmów. Po raz pierwszy kino kolorowe wyprzedziło kino czarno-białe pod względem liczby wyprodukowanych filmów. Publiczność była gotowa na jaśniejsze i bogatsze obrazy wizualne.

Potem przyszedł Yol.

Arcydzieło z 1982 roku, wyreżyserowane przez Sherifa Gorena i napisane przez Yilmaza Güneya, zdobyło główną nagrodę na Festiwalu Filmowym w Cannes. Złota Palma to coś więcej niż tylko nagroda filmowa. Dowodzi głębi i dojrzałości kina tureckiego. Współpraca pomiędzy Güneyem i Gorenem pozostaje jedną z najważniejszych w historii kraju.

Te momenty nie są odosobnione. Tworzą fundament. Każda nagroda, każda innowacja utorowały drogę różnorodnemu krajobrazowi, który widzimy dzisiaj. Ale na tym historia się nie kończy. Branża stale się rozwija i dostosowuje do nowych technologii i nowych odbiorców. Co będzie dalej, trzeba napisać.

Dlaczego „Umut” Yilmaza Güneya wciąż definiuje bunt

Niektóre filmy nie tylko tworzą historię. Oni się w tym rzeźbią. Umut (Nadzieja) to jeden z tych nielicznych filmów. Wydany w 1970 roku był czymś więcej niż tylko filmem. To manifest zamknięty w celuloidzie. Yilmaz Güney nie tylko zagrał w filmie. Scenariusz napisał wspólnie z szeryfem Gorenem. On także reżyserował. Taka całkowita dominacja twórcza jest rzadkością. W chaotycznym, dynamicznym świecie eşilçem jest to jeszcze rzadsze.

Fabuła jest prosta. Brutalnie proste. To historia grupy zdesperowanych ludzi próbujących przetrwać w trudnych realiach Anatolii. Ubóstwo nie jest tu tylko tłem. To jest postać. Nie interesują jej twoje marzenia. Imię „Umut” jest ironiczne. Mieć nadzieję? To luksus, na który ci ludzie nie mogą sobie pozwolić.

Gra Guneya? Niezapomniany. Gra lidera. Charyzmatyczny. Zły. Zmęczony. Czujesz każde uderzenie jego serca. Kamera pozostaje blisko. Intymny. Bez zająknięnia. Zmusza nas to do spojrzenia na to, co społeczeństwo zwykle ignoruje. Na biednych. Zapomniany. Dla tych, którzy walczą o prawo do oddychania.

Ten film zmienił wszystko. Udowodnił, że kino tureckie może być czymś więcej niż melodramatem. To nie tylko wstawka muzyczna. To mogłoby być prawdziwe. Może być surowe. To może boleć.

I to nadal boli.

Dziedzictwo uszkodzonego systemu

Umut nie powstał w próżni. Türkiye w 1970 roku było beczką prochu. Napięcia polityczne. Kryzys gospodarczy. Niepokoje społeczne. Ten film oddaje tę energię. To nie tylko odzwierciedla czasy; wzmacnia je.

Krytycy tamtych czasów nazywali go niebezpiecznym. Niektórzy mówią, że jest za ciemno. Bardzo szczery. Ale widzowie tłumnie przychodzili go oglądać. Dlaczego? Ponieważ widzieli siebie w tych złamanych ludziach. Widzieli swoje własne zmagania. Twoja niewypowiedziana wściekłość.

Kierunek Güneya był nowatorski jak na swoje czasy. Wykorzystanie naturalnego światła. Praca z ręcznym aparatem. Surowe krajobrazy. Wszystko to przyczyniło się do powstania szorstkiego realizmu niespotykanego w kinie tureckim. Nie wypolerowany. Nie ładna. Ale potężny.

Oddziaływanie filmu trwa długo po napisach końcowych. Wywarł wpływ na pokolenia filmowców. Reżyserzy tacy jak Nuri Bilge Ceylan i Semih Kaplanoglu wymieniają Umut jako główne źródło inspiracji. Niosą tę pochodnię. Zaangażowanie w prawdę. Brzydka, piękna i bolesna rzeczywistość życia codziennego.

Więcej niż tylko film

Dziś „Umut” uważany jest za arcydzieło. Podstawa kina tureckiego. Uczy się go w szkołach filmowych. Krytycy analizują. Ale to nie jest tylko ćwiczenie akademickie. To żywe dzieło sztuki.

Oglądanie tego filmu dzisiaj, prawie pięćdziesiąt lat później, przypomina patrzenie w lustro. Walka jest inna. Twarze są różne. Ale co z bólem? Rozpacz? Szukasz godności? To uniwersalne. To na zawsze.

Życie Yilmaza Güneya było równie bogate w wydarzenia, jak jego filmy. Na swoim wygnaniu. W jego śmierci. W swojej legendzie. Wszystko to dodaje warstw „Umut”. To coś więcej niż opowieść o biednych mężczyznach. Staje się symbolem oporu. Duch ludzki nie daje się złamać, choć…

Yalim Güney, kręcąc filmy w duchu socrealizmu, próbował wstrząsnąć tronem królowej „Yeshilçam” – melodramatu. Ten filmowiec przeciwstawił się wybuchom emocji, które dominowały w ówczesnych kinach, konstruując trudną rzeczywistość. Te filmy nie były tylko obrazami, ale ostrzeżeniem. Stali się zwiastunami następnej fali politycznej.

Lustro 1966: „Och, piękny Stambuł” Atifa Yilmaza

A co z „Och, piękny Stambuł” Atifa Yilmaza? Ten klasyczny film z 1966 roku jest jednym z symboli złotego wieku Yeşilçam. To zupełnie inne uniwersum w porównaniu z surowymi przesłaniami Yalima Güneya. Tutaj Stambuł to nie tylko miejsce akcji, ale pełnoprawna postać. Pijaki, piosenki, zazdrość. Wszystko to leży w samym sercu melodramatu.

„Najpiękniejsze i najbrzydsze miejsca w Stambule spotkały się na jednym ekranie.”

Atif Yilmaz pokazał w tym filmie dwie strony Stambułu. Z jednej strony luksus, z drugiej bieda. Yalym Güney kwestionował przyczyny tej biedy. Obaj mówili o Stambule, ale używali innego języka.

Dlaczego to jest ważne? Dylemat Yeşilçamy

„Oh Beautiful Istanbul” pokazał, jak wielką siłę ma melodramat. Zadziwił publiczność. Przeciwnie, filmy Yalima Güneya budziły niepokój. Dylemat ten dał początek przemianom kina tureckiego w kolejnych latach.

Yesilcam próbował znaleźć równowagę pomiędzy tymi dwoma trendami. Niektórzy producenci stosowali oba podejścia. Jednak w kolejnych okresach wpływ Yalima Güneya stał się bardziej zauważalny. „Och, piękny Stambuł” stał się dokumentem oddającym ducha tamtych czasów.

Widok porównawczy: melodramat kontra realizm

Charakterystyka Melodramat (Atif Yilmaz) Realizm społeczny (Yalim Güney)
Skupienie Emocje, miłość, rodzina Konflikty klasowe, bieda, polityka
Postacie Wyidealizowany, dramatyczny Realistyczny, zraniony, niewidzialny
Lokalizacja Romantyczna strona Stambułu Slumsy, fabryki, dzielnice
Wiadomość Oczyszczenie emocjonalne Krytyka i przebudzenie

Porównanie to pokazuje, jak różne są te dwa podejścia. Oh Beautiful Istanbul oferował widzom ucieczkę od rzeczywistości. Yalym Güney trzymał przed sobą lustro. Obydwa

Nowe podejście do złotego wieku kina tureckiego

Patrząc wstecz na kamienie milowe w historii kina tureckiego, na uwagę zasługuje film Atifa Yilmaza Ah Güzel İstanbul (Och, piękny Stambuł). To coś więcej niż tylko film. To list miłosny do miasta. Aby jednak naprawdę zrozumieć jego znaczenie, należy zwrócić się do epoki jego powstania. Wczesne lata pięćdziesiąte. Era „Sinemacılar Dönemi” (Era operatorów).

Nie było to jednorazowe zjawisko. To była rewolucja.

Wcześniej kino tureckie ściśle współpracowało z teatrem. Aktorzy występowali na scenie, a następnie wykonywali te same przesadne ruchy przed kamerą. To było nienaturalne. Możliwy do przewidzenia. Potem przyszli mistrzowie.

Omer Lutfi Akad był na czele tego ruchu. Podobnie jak inni giganci, robił więcej niż tylko reżyserował filmy. Udowodnił, że kino jest niezależną formą sztuki. Nie potrzebował „kuli” takich, jakich używa się na scenie teatralnej. Mógłby pewnie stanąć na własnych nogach.

Te zmiany zmieniły wszystko. Tchnęli nowe życie w kino tureckie. Dali mu nowy puls.

„Vesikali Yarim” (1968)

Przenieśmy się do roku 1968. Akad wydaje film „Vesikalı Yarim”.

Tytuł z grubsza można przetłumaczyć jako „Panna młoda z dowodem tożsamości”. To komedia, ale nie dajcie się zwieść gatunkowi. Film jest dowcipny. Ironiczny. Jest doskonałym przykładem tego, do czego doprowadziły wczesne innowacje filmowe.

Pod koniec lat sześćdziesiątych przemysł dojrzał. Niezręczność wczesnych lat należy już do przeszłości. Jego miejsce zajął pewny siebie, świadomy styl narracji. „Vesikalı Yarim” ukazuje tę dojrzałość.

Akad spędził poprzednią dekadę kładąc fundamenty. Teraz zbierał owoce swojej pracy.

Dlaczego ta era jest wciąż ważna

Być może zastanawiacie się, dlaczego warto zagłębić się w historię kina lat 50. i 60. XX wieku. To proste.

Bez tego szczególnego okresu eksperymentów współczesne kino tureckie nie istniałoby w obecnej formie. Swoboda, jaką uzyskali ci reżyserzy, pozwoliła im podejść do kwestii społecznych z niuansami. Uchwyć prawdziwy Stambuł, a nie tylko jego „pocztówkowy” obraz.

Atif Yilmaz uchwycił duszę miasta w filmie „Ah Güzel İstanbul”.
Omer Lutfi Akad zapewnił podstawy techniczne dla branży dzięki filmom takim jak Vesikalı Yarim.

Razem zdefiniowali, co to znaczy być tureckim filmowcem.

Dziedzictwo „operatorów”

W dzisiejszych czasach łatwo zapomnieć imiona. Akad jest oczywiście sławny. Ale Yilmaz? Choć jego dzieło Ah Güzel İstanbul pozostaje ikoną w kraju, może być mniej znane w międzynarodowym kanonie kina.

Są też inni. Dogan Yucel. Memduh Yun. Wszyscy należeli do tej samej fali. Przesunęli granice. Zadawali sobie pytanie: “A co, jeśli kręcimy w plenerze? A co, jeśli użyjemy naturalnego światła? A co, jeśli dialogi nie będą inscenizowane?”

Odpowiedź zawsze była ta sama: najlepsze filmy.

W tamtym czasie nie chodziło tylko o kręcenie filmów. Chodziło o zdefiniowanie tożsamości narodowej przez obiektyw aparatu.

Patrząc wstecz, aby móc iść do przodu

Dzisiaj, oglądając Ah Güzel İstanbul, widzisz nie tylko romantyczną historię. Jesteście świadkami owoców długiej i uporczywej walki o niezależność artystyczną. Widzisz miasto, które wydaje się żywe.

Koniec epoki: „Vesikali Yarim” i transformacja kina tureckiego

U szczytu okresu melodramatu Yeşilçam Omer Lutfi Akad dał kinu tureckiemu skarb, który jest nadal aktualny: doskonałe arcydzieło. To nie tylko historia wywołująca łzy. „Wiesikały Jarim”. Opowiadając niesamowitą historię miłosną, Akad zrobił coś więcej niż tylko stworzenie udanego filmu. Zniszczyło to przestarzały, pozbawiony twarzy archetyp „kobiety z pawilonu”, który dominował w tym gatunku przez wiele lat. Prototyp zniknął. Zostało zastąpione czymś prawdziwym. Coś ludzkiego.

Złoty wiek nie trwał jednak długo.

Na scenę wkracza telewizja.

Mały ekran zaczął przyciągać widzów do siebie. Na początku powoli. Potem nagle. Filmy straciły wpływ na wyobraźnię publiczną. Ludzie przestali chodzić do kina. Zostali w domu. Magia zniknęła.

Studia desperacko próbowały przetrwać. Co zrobić, gdy melodramat już nie działa? Furia. Chaos. Akcja W ostatniej chwili branżę ogarnęło kinowe szaleństwo. Była to ostatnia szalona próba sprowadzenia publiczności z powrotem do zaciemnionych sal.

„Filmy straciły swoją moc… szalone filmy stały się ostatnią deską ratunku, dzięki której ludzie mogą wrócić do kin”.

Ta zmiana to nie tylko kwestia gustu. To kwestia przetrwania. Melodramat osiągnął swój szczyt, po czym upadł pod ciężarem nowych mediów. „Vesikali Yarim” jest symbolem wszystkiego, co pozostało w przeszłości. To piękny, ale tragiczny relikt czasów, gdy nocą rządziło jeszcze kino.

Exit mobile version